Kaziuki
4 marca odbywają się Kaziuki w mieście.
Krótko pisząc- jedyna prawdziwa atrakcja to stragany i możliwość wydania góry pieniędzy.
W tym samym dniu odbywa się też dzień otwarty MRU- poproszono
wszystkich przyjezdnych erasmusów aby zareklamowali wśród litewskich
studentów swoją uczelnię i swój kraj. Nas- Polaków jest około 10 czy 11 osób.
Z Naszej uczelni jakieś 5- dlatemu napisałam do naszej uczelni i Dział Współpracy Międzynarodowej
przysłał katalogi Widomości Uczelnianych w języku angielskim, prospekty o uczelni, płyty cd[ prostokątne!] i koszulki dla naszej piątki. Będzie pewnie ciekawie- tym bardziej, że będziemy się chciały wydostać jak najprędzej, żeby popędzić na miasto.
Stragany i budki są na giedymino wystawiane już w łikend poprzedzający święto.
Dzisiaj notka bez zdjęć, bo z przykrością muszę stwierdzić, że rozwaliłam swojego laptopa- więc tylko korzystam z uprzejmości innych ludzi :P
O naszym nowym koledze
Frumka: X. ma dziewczyne a obejmuje Y. Kawał chuja z niego.
Lilka: Przecież takich lubisz?
Frumka: No tak, ale nie w tym sensie.
Wygląd uczelni
-Kasia co napiszemy o uczelni?
-Nieeeeeeeeee… spadaj
-No?
-No tak w ogóle, że fajna jest. Full wypas. Pontonowi by się spodobało- mógłby se tańczyć. Maciek mógłby moonwalka trenować, a Damianczi z gitara biegać między słupkami i by echo niosło. Gosia mogłaby fajnie tańczyć turystyczną piosenkę. A Kuba wreszcie gdzieś by się zmieścił.. tzn że nooo… wzrostem no.
Zdjęcia: Lilka
Zdjęcia: Frumka
Życie w akademiku
Nie jest źle. Pierwsze wrażenie nie było zbyt dobre. Co prawda meble w dobrym stanie, ale wszystko było bardzo brudne. Podłogi do dzisiaj nie potrafimy domyć.
[w najbliższych notkach pojawią się zdjęcia pokoju]
Wilno jest z natury bardzo brudnym miastem. Może źle to ujęłam- jest szare. Chodniki nienaganne, nigdzie nie ma papierków. Dbają, ale strasznie się kurzy. Po tygodniu czasu meble w pokoju są tak zakurzone, jakby pół roku sprzątane nie było.
Akademik ma 12 pięter. Co ciekawe- Litwini nie mają czegoś takiego jak parter. Zaczyną liczyć zawsze od 1. Mamy dwie windy. Za każdym razem modlę się żeby nie spadły. Jeżdżą szybko, później zarzucają zwalniając by po chwili powtórzyć zabieg hamując. Drzwi otwarte mają może przez 2-3 sec. Jeśli więcej jak jedna osoba wchodzi do środka- pierwsza musi przytrzymać przycisk aby drzwi nie zmiażdżyły tych wchodzących.
Wszyscy erasmusi mieszkają w pokojach 2 osobowych, tuż obok pokoi Litwinów [4osobowe]. Zatem 6 osób [2 erasmusów i 4 Litwinów] ma swoją własną umywalkę i kibelek. Prysznic jest na zewnątrz- jak i kuchnia.
_______________________________________________________________
Kuchnia
_______________________________________________________________
Łazienka
_______________________________________________________________
Poza tym nie wolno nic trzymać w lodówce. Chyba z dwa dni temu zginął nam cały tygodniowy zapas jedzenia. Co ciekawe sprawca na miejscu zbrodni pozostawił torbę w która spakowane były wszystkie rzeczy
Oprócz tego co wieczór prawie są imprezy- alkohol tani. Poza tym nasze litewskie sąsiadki o 7 rano suszą włosy i traskają drzwiami. Poza tym jest nieźle
Na terenie akademika znajduje się bufet, kafejka internetowa i dwie pralnie. O bufecie będzie więcej wkrótce.
tekst: Lilka
filmy: Frumka
Podróż
Jest wiele możliwości dostania sie do Wilna. Można lecieć lotem z Warszawy [nic innego z PL nie lata]. Można pojechać autobusem Eurolines [Wawa, Wro, K-ce, Cz-wa] lub tańszymi Ecolines w Wrocławia.
My jednak wybrałyśmy pociąg. Dwie przesiadki : Warszawa Centralna i Sesokai [już za granicą PL-LT w Trakiszkach, a której już nie ma:)]. Wyjazd o 1.11 z Opola na miejscu byłyśmy ok 18.oo. Oczywiście zapomniałyśmy o zmianie strefy czasowej [+1h] i prawie spóźniłyśmy się na przesiadkę w Sestokai, ale jakoś się udało.
Wszystkie przesiadki odbywały się po drugiej stronie peronu [tor obok] więc nie trzeba było dużo łazić i taszczyć bagaży.
Na miejscu miała Nas odebrać mentorka Laura. Odebrała opierdzielając Nas, że pociąg się spóźnił a Ona tam czekała i czekała, chyba z dobre 15 minut! [O_o] Następnie pojechałyśmy autobusem do akademika.
W Wilnie istnieje prywatna komunikacja autobusowa [numery autobusów zaczynają się od zera]. Bilet normalny kosztuje 1,10 lt [1lt to ok 1 zł]. Studenci mają prawo do 80% zniżki na komunikację miejską.
Podjechałyśmy linią 026 i zaczął się morderczy bieg, gdyż Laura spieszyła się do pracy o czym poinformowała Nas dopiero pod akademikiem.
Tak właśnie dotarłyśmy do naszego nowego domu.
Zdjęcia: Frumka
Falstart
No powiedzmy. Uzupełnię wpisy poprzednie, jak znajdę dłuższą chwilę czasu. Właśnie powinnam docierać do akademika na Litwie, ale nie zdążyłyśmy z egzaminami i Fru ma do zaliczenia jeszcze filozofię. POjedziemy w środę w nocy. To znaczy ze środy na czwartek.
Aaaaa bo w ogóle nie napisałam- Fru ze mną jedzie i będzie współredagowała bloga.
Początki
Cała przygoda z wymianą rozpoczęła się w kwietniu 2007 roku. Wtedy też moja uczelnia rozpoczęła nabór kandydatów na wymianę i oficjalną selekcję. Test językowy składał się jedynie z pytań typu:
‘Gdzie i po co chcesz jechac?’
‘Co robiłaś w ostatnie wakacje’
‘Mamy wielu kandydatów, dlaczego to właśnie Ty masz pojechać?
No i oczywiście z tłumaczenia części specjalistycznego testu tylko nie wiem dlaczego z zakresu ekonomii skoro studiuję Europeistykę.
Testy jakoś przeżyłam. Trzeba było wypełnić także kwestionariusz zgłoszeniowy, ręcznie. Kazano Nam tam wpisać po angielsku- dlaczego chcemy jechać, gdzie i kogo chcemy za opiekuna naukowego.
Ponieważ studiuję uniwesyteci kierunek na technicznej uczelni- miejsc gdzie moja uczelnia może mnie wysłać z językim angielskim jako wykładowy i z w miarę podobnymi przedmiotamibyło niewiele.
Usłyszałam od koordynatora- dr R.Ś. że mam do wyboru UK, Litwę, Węgry oraz Cypr.
Komentarze (3)
Komentarze (4)
Komentarze (2)