Archiwum z marzec, 2008|Strona archiwum miesięcznego
O Czechach
Lilka: POwiem Ci, że fajni są Ci Czesi c’nie?
Fru: Noooo tylko tak śmiesznie mówią- O_o jakby po polsku nie mogli.
O filharmonii i autobusach.
4 marca w kaziuki zostałyśmy poproszone o promowanie naszej uczelni na imprezie na uczelni. No więc promowałyśmy ją baardzo aktywnie, po czym po 1,5 godziny zmienili Nas inni Polacy.
Jak sie okazało MRU bardzo zadowolone postanowiło odwdzięczyć się biletami na koncert orkiestry symfonicznej do filharmonii.
Było bosko, poza tym, że komuś pomyliły się numery autobusów i jechałyśmy 10 a później biegliśmy z 10 minut [byliśmy pewni że Nas już nie wpuszczą jak się spóźnimy].
Gościem specjalnym był Pan Nestor z Argentyny, grający na akordeonie orkiestrą- było bosko- próbki podrzucę tu później wraz ze zdjęciami.
Ten Pan dla Nas grał przez całe hm 40-50 minut.
Po wizycie w filharmonii udaliśmy się do Double Coffee. Nasz stolik został obsłużony po godzinie [podzieliliśmy się 2x4osoby] natomiast stolik obok- ooooraaany… czekali 1,5 godziny- dostali tylko cześć zamówień po czym kelnerka podeszła i zapytała na co czekają, bo kuchnie już mają zamkniętą- do rachunku doliczyła im to czego nie dostali, a zamówili
Nie no było fajnie, ale przez to w DC spóźniliśmy się na ostatni autobus spod archikatedry- i wtedy:
Lilka: Tyyyyyyy, ale ja wiem skąd jedzie po północy autobus!
Frumka: [poważna mina] Tak- wiem. Z Ozimskiej.
Generalnie wracaliśmy 53 spod placu na Giedymino-Prospekto.
Fajnie było, zdjęcia wrzucę dzisiaj, tylko później.
A Fru leży w łóżku i mówi mi właśnie, że byłaby dobrym zakonnikiem.
Po polsku
Po świętach robimy wieczorek polski, nauczymy wszystkich słów tej piosenki:
Fru: O, czipsy skreczują.
______________________________________
Złota myśl Frumki:
Wyznania w Ameryce dzielimy na baptystów, mormonów i moronów.
Rozmówki domowe
Lilka: O! Mam pomysł
Fru: No?
Lilka: No, że w babeczje wsadzimy kadzidełka, obtniemy i zapalimy i będzie się kopciło jak mały torcik.
Fru: [głupia mina O_o o_O i cały czas się na mnie patrzy]
Lilka: No, co nooo? Eeee… torciki się nie kopcą? Kurna! Torciki się nie kopcą! [zapałopada]
Fru: [śmieje] Jezu, aż mi cycki skaczą.
5 minut później
Lilka: Chcesz babeczkę? No, bo właśnie zjadam Twoją.
Fru: Ueee… no to oddaj.
Lilka: Nie, bo ta jest niespalona. Ty se spalone jedz.
Fru: Hahaha… Jezu znowu mi cycki skaczą.
Ostatnio coraz częściej boimy się tego, że sąsiadki rozumieją po polsku.
Wilno od kuchni.
Chodząc małymi uliczkami można się natknąć na prawdziwie piękne architektonicznie okazy. Często obok odnowionych uliczek stoją takie oto jak niżej domki. Turyści mijają je nie mając o ich istnieniu pojęcia.
A oto zdjęcie robione z mostu [blisko kościoła Św. Anny] na którym nowożeńcy wieszają kłódki wygrawerowanymi swoimi imionami i datą ślubu dla scementowania związku:
A to już sam kościół:
O właśnie- z boku kościoła jest kapliczka z krzesłami. Prześwietna sprawa, akustyka miodzio- pięknie można pośpiewać. Jeśli gdzieś słyszałam najczystszy dźwięk to właśnie tam. Po prawej stronie ołtarza głównego jest wejście.
Zdjęcia: Lilka
Superpozdrowieniadla: Ań
Światło w kiblu
Lilka: Oglądamy jeszcze jednego filma?
Fru: Hm, no dobre no, hm, no ale muszę na kibelek
Lilka: No dobra
Fru: Hm.. a myślisz, że to trzeba komuś zgłosić?
Lilka: Że idziesz na kibelek?
Fru: Gszzzz, nieee eeeeeee że żarówka się spaliła. [przewraca oczami]
Kaziuki
4 marca odbywają się Kaziuki w mieście.
Krótko pisząc- jedyna prawdziwa atrakcja to stragany i możliwość wydania góry pieniędzy.
W tym samym dniu odbywa się też dzień otwarty MRU- poproszono
wszystkich przyjezdnych erasmusów aby zareklamowali wśród litewskich
studentów swoją uczelnię i swój kraj. Nas- Polaków jest około 10 czy 11 osób.
Z Naszej uczelni jakieś 5- dlatemu napisałam do naszej uczelni i Dział Współpracy Międzynarodowej
przysłał katalogi Widomości Uczelnianych w języku angielskim, prospekty o uczelni, płyty cd[ prostokątne!] i koszulki dla naszej piątki. Będzie pewnie ciekawie- tym bardziej, że będziemy się chciały wydostać jak najprędzej, żeby popędzić na miasto.
Stragany i budki są na giedymino wystawiane już w łikend poprzedzający święto.
Dzisiaj notka bez zdjęć, bo z przykrością muszę stwierdzić, że rozwaliłam swojego laptopa- więc tylko korzystam z uprzejmości innych ludzi :P
Komentarze (4)
Dodaj komentarz
Komentarze (1)