O strasznych wajolentnych stosunkach

Fru: uhuhuh

Lilka: Gwałcisz mi palca?

Fru: [uśmiechnięta twarz] yyy, nom! :D

Lilka: Japonkiem? O_o

Fru: yyy, nom! [i takie: myhyhyhy]

O sprawdzaniu

Lilka: Nie rozmawiam z Tobą

Fru:  To ja z Tobą nie rozmawiam!

Lilka: Nie, to ja z Tobą nie rozmawiam!

Fru: To skoro  ja z Tobą i Ty ze mną to my nie rozmawiamy?

Lilka: No nie wiem. Wiesz co? Weź Olka i sprawdźcie czy jak Ty Jemu i On Tobie to czy Wy razem :D

Kuba ma zakaz komentowania :D

Ser

Fru podaje mi 5 minut temu opakowanie z serem

Ja: Mmm…

Fru: No pachnie…

Ja: Takim starym serem…

Fru: Albo…

Ja: Nie, nie mów tego :D

Nowości

W poniedziałek zeszły tn prawie tydzień temu chciano mi sprzedać w Mandarinas drożdżówkę za sto litów [ok 100 zł] ookazało się, że mieli zły kod, ale i tak prez chwilkę zwątpiłam, czy dobre policzyłam:) Liczyłam na maksimum 40 litów a tu rachuneczek: 155 litów :D więc nieco się zdziwiłam, ale na szczęscie wszystko się wyjaśniło.

Odkąd posiadamy z Fru legitki i miesięczne- możemy się swobodnie poruszać autobusami po mieście [u miesięczny na wszystkie linie autobusowe kosztuje tylko 8 litów!]. Pojechałyśmy na miasto w piątek, odwiedziałyśmy prewspaniałą pocztę główną po czym poszłyśmy na spacer Gedimino w dół w stronę wieży telewizyjnej. Na końcu drogi czekał na nas Sejm Litewski i cudna fontanna wktórej nie było wody, dlatemu postanowiłam zrobić zdjęcie. Hopsiup wskoczyłam… i wyrżnęłam głową o ziemie :D Głowa do teraz mnie boli, ale zdjęcie zrobiłam co widać będze poniżej.

Generlanie terminy gonią, nagle okazało się że trzeba się uczyć, więc napisać prace, nauczyć się na pamięć i w ogóle czego nie trzeba- czytać teksty, książki. Jest też również cieplej- na szczęście O_o pogodne dni to te, kiedy trzeba siedzieć na zajęciach.

Oczywiście Fru nadal pozostaje takim samym zboczuchem, jakim była :)

O Czechach

Lilka: POwiem Ci, że fajni są Ci Czesi c’nie?

Fru: Noooo tylko tak śmiesznie mówią- O_o jakby po polsku nie mogli.

O filharmonii i autobusach.

4 marca w kaziuki zostałyśmy poproszone o promowanie naszej uczelni na imprezie na uczelni. No więc promowałyśmy ją baardzo aktywnie, po czym po 1,5 godziny zmienili Nas inni Polacy.

Jak sie okazało MRU bardzo zadowolone postanowiło odwdzięczyć się biletami na koncert orkiestry symfonicznej do filharmonii.

15035.jpg

Było bosko, poza tym, że komuś pomyliły się numery autobusów i jechałyśmy 10 a później biegliśmy z 10 minut [byliśmy pewni że Nas już nie wpuszczą jak się spóźnimy].
Gościem specjalnym był Pan Nestor z Argentyny, grający na akordeonie orkiestrą- było bosko- próbki podrzucę tu później wraz ze zdjęciami.

Ten Pan dla Nas grał przez całe hm 40-50 minut.

Po wizycie w filharmonii udaliśmy się do Double Coffee. Nasz stolik został obsłużony po godzinie [podzieliliśmy się 2x4osoby] natomiast stolik obok- ooooraaany… czekali 1,5 godziny- dostali tylko cześć zamówień po czym kelnerka podeszła i zapytała na co czekają, bo kuchnie już mają zamkniętą- do rachunku doliczyła im to czego nie dostali, a zamówili :D

Nie no było fajnie, ale przez to w DC spóźniliśmy się na ostatni autobus spod archikatedry- i wtedy:

Lilka: Tyyyyyyy, ale ja wiem skąd jedzie po północy autobus!
Frumka: [poważna mina] Tak- wiem. Z Ozimskiej.

Generalnie wracaliśmy 53 spod placu na Giedymino-Prospekto.

Fajnie było, zdjęcia wrzucę dzisiaj, tylko później.

A Fru leży w łóżku i mówi mi właśnie, że byłaby dobrym zakonnikiem.

Po polsku

Po świętach robimy wieczorek polski, nauczymy wszystkich słów tej piosenki:

 

Fru: O, czipsy skreczują.

______________________________________

Złota myśl Frumki:

Wyznania w Ameryce dzielimy na baptystów, mormonów i moronów.

Rozmówki domowe

Lilka: O! Mam pomysł

Fru: No?

Lilka: No, że w babeczje wsadzimy kadzidełka, obtniemy i zapalimy i będzie się kopciło jak mały torcik.

Fru: [głupia mina O_o o_O i cały czas się na mnie patrzy]

Lilka: No, co nooo? Eeee… torciki się nie kopcą? Kurna! Torciki się nie kopcą! [zapałopada]

Fru: [śmieje] Jezu, aż mi cycki skaczą.

5 minut później

Lilka: Chcesz babeczkę? No, bo właśnie zjadam Twoją.

Fru: Ueee… no to oddaj.

Lilka: Nie, bo ta jest niespalona. Ty se spalone jedz.

Fru: Hahaha… Jezu znowu mi cycki skaczą.

Ostatnio coraz częściej boimy się tego, że sąsiadki rozumieją po polsku.

Wilno od kuchni.

Chodząc małymi uliczkami można się natknąć na prawdziwie piękne architektonicznie okazy. Często obok odnowionych uliczek stoją takie oto jak niżej domki. Turyści mijają je nie mając o ich istnieniu pojęcia.

dsc_5132.jpg dsc_5210.jpgdsc_5214.jpgdsc_5212.jpg

clipboard01.jpg

A oto zdjęcie robione z mostu [blisko kościoła Św. Anny] na którym nowożeńcy wieszają kłódki  wygrawerowanymi swoimi imionami i datą ślubu dla scementowania związku:

dsc_5152.jpg

A to już sam kościół:

dsc_5174.jpgdsc_5173.jpgdsc_5185.jpgdsc_5166.jpg

O właśnie- z boku kościoła jest kapliczka z krzesłami. Prześwietna sprawa, akustyka miodzio- pięknie można pośpiewać. Jeśli gdzieś słyszałam najczystszy dźwięk to właśnie tam.  Po prawej stronie ołtarza głównego jest wejście.

Zdjęcia: Lilka
Superpozdrowieniadla: Ań

Światło w kiblu

Lilka: Oglądamy jeszcze jednego filma?

Fru: Hm, no dobre no, hm, no ale muszę na kibelek

Lilka: No dobra

Fru: Hm.. a myślisz, że to trzeba komuś zgłosić?

Lilka: Że idziesz na kibelek?

Fru: Gszzzz, nieee eeeeeee że żarówka się spaliła. [przewraca oczami]

Następna strona »